Ludzie odpuśćcie sobie jeżeli nie macie ojca czy wujka minimum majora. Od dwóch
lat SG była dla mnie wszystkim. Robiłem wszystko, żeby się dostać, żeby sprostać
"mega wymaganiom". Co się okazuje, otoczka wokół tego jest bardzo wielka tj.
całkowita tajemnica ha ha ha, tylko najlepsi przechodzą, elita, inteligencja
krajowa.
Mam wyższe wykształcenie itd. "jestem super gość", psycholog, testy na
inteligencję, wariograf, poświadczenie bezpieczeństwa za pierwszym razem. Ogólny
rozrachunek tego co dałem od siebie w procesie rekrutacyjnym to: skromny ja +
8000 km (łącznie na dojazdy do KGSG, żeby np. wyjaśnić czemu dostałem mandat
drogowy w 2002r.) na każde zawołanie do Warszawki + jakieś 3500zł koszty + 2
lata zmarnowane na nadzieję. Nie jestem urażony, nie jestem zawiedziony, bo
obecnie zarabiam więcej niżeli dostał bym "na baczność", ale jest to lekka
paranoja nie chodziło tutaj o kasę tylko o powołanie widziałem się w tym ,
kochałem to (i więcej jestem z siebie gotów dać niż pannica ze śródmieścia z
tipsami na 2cm, ja 184cm, 92kg nie nadwaga, ale szczerze powiem mięśnie, sprawny
jak cholera, pół życia łażę po górach, zero nałogów) nie mam też 20 lat, żeby
każde takie wydarzenie robiło w moim życiu zamęt, mówię Wam to wszystko jako
gość który to przeszedł.
Oczy otworzył mi egzamin w Centrum Szkolenia SG w Koszalinie: wiedza ogólna
poziom dla miernoty - nie dało się inaczej zdać niż na 5, dalej język obcy -
sorry ale też się nie dało inaczej jak na 5, cały klops to sprawnościówka: bo to
linia przekroczona, bo to pompki za płytko robione, bo to brzuszki niepełne -
wiecie drodzy Państwo na tym etapie to już jest błazenada żeby ludziom którzy
tyle z siebie dali i tak się poświęcili doszukiwać się czegoś banalnego, im nie
potrzeba ludzi myślących, gotowych podejmować ważne decyzje w stresie i pod
naciskiem sytuacji, tylko stada za przeproszeniem owieczek oderwanych od
pługa,wykonujących rozkazy, to tak samo jak policja tylko, że mundur nie
niebieski, a zielony - śmiech. Zdały dziewczyny po 150 cm wzrostu i 50kg wagi,
one będą bronić granic naszych i zapewniać nam spokojny sen - dzika toto zobaczy
na ścieżce i zemdleje, taka jest prawda, ale reprezentacyjnie sprawna ho ho do
ucieczki pierwsza.
Śmiech na sali, kto ma przejść ten już jest od momentu złożenia kwitów, a cała
reszta bije kilometry dla podtrzymania statystyki naboru. Złego słowa nie powiem
na żadną z osób egzaminujących czy to w KGSG czy też w Ośrodkach Szkolenia, są
to ludzie naprawdę na poziomie, ale cóż mogą gdy plecy są plecy. Wiem, że
niektórym się udaje i są na 100% bez pleców, ale naprawdę jest to promil z tego
co trafia do SG i albo mają cholerne szczęście, albo są nieświadomi tego co w
danej chwili robią na egzaminie.
Szkoda mi tylko i wyłącznie czasu który bezpowrotnie straciłem stawiając na
pierwszym miejscu SG i hamując moje decyzje życiowe z uwagi na to że, a nóż się
uda. Szkoda czasu na formację która da Ci 1700 netto, każe sobie (obecnie)
znaleźć lokum i wyśle 800km od domu - bo to elita jest.
Elita to jest GROM, a reszta to dla zamydlenia oczu.